Jeśli kiedyś zdarzyło się wam oglądać latynoski serial, to mogliście zauważyć, że takie filmy zawsze rozgrywają się w dwóch rodzajach wnętrz: w beżowych rezydencjach bogaczy i w jaskrawych domach biedaków. Nie trzeba się specjalnie orientować w fabule ani znać bohaterów – jeden rzut oka wystarczy, żeby wiedzieć, jakie dochody osiągają postacie występujące w danej scenie. Chociaż taka żelazna reguła jest śmieszna (kto bogatemu zabroni wynająć fachowca, który mu elegancko, nowocześnie urządzi dom w odcieniach różu albo limonki?), to jedną zasadę warto przyswoić: w komponowaniu kolorów mniej często znaczy więcej.
Architekci wnętrz wymyślili określenie „kropla koloru”. Oznacza ono niewielki, ale wyrazisty akcent w pomieszczeniu ascetycznym pod względem kolorystycznym. Mogą to być np. czerwona poduszka na brązowej kanapie w pokoju wykończonym na beżowo, jaskrawa grafika na białej ścianie zastawionej białymi meblami albo cytrynowa wycieraczka na podłodze w biało-czarną szachownicę. Taki barwny element ożywia wnętrze i dodaje mu charakteru. Ciekawe, że wystarczy niewielka dawka koloru, by poczuć jego oddziaływanie na nasze samopoczucie, np. czerwień pobudza i rozwesela, błękit relaksuje, żółć wspiera koncentrację.
„Kropla koloru” to też zasada, którą warto stosować w doborze ubrań. Wielobarwna chustka będzie się dobrze komponowała z szarą sukienką, ale łączenie jej z różową bluzką i kanarkową spódnicą może być ryzykowne. Złote buty w połączeniu ze złotą sukienką dadzą jarmarczny efekt, ale przy stonowanym stroju mogą wyglądać elegancko i niebanalnie.
Można też sformułować określenie „kropla wzoru”. Niektóre motywy, np. lamparcie cętki, wężowa skóra czy mocne wzory roślinne zdecydowanie lepiej prezentują się w małych dawkach. Jeśli mamy ładne ubranie z takim wyrazistym motywem, możemy zmniejszyć zasięg jego rażenia przez częściowe przykrycie, np. na tygrysią sukienkę możemy włożyć długi żakiet albo sweterek. Oczywiście, są osoby, które potrafią się gustownie ubrać od stóp do głowy w krzykliwe barwy i wzory, ale jeśli nie jesteśmy pewni swojej maestrii w tej dziedzinie, to lepiej używać ich ostrożnie.
Wizja Daniela otwiera przed nami salę tronową nieba i czyni to językiem sądu: „Postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce… Sąd zasiadł i otwarto księgi”. Cała sceneria jest procesowa, trybunał, akta, wyrok. Tysiąc tysięcy służy Przedwiecznemu, a „dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy” stoi przed Nim. Liturgia dzisiejszego święta czyta te zastępy jako świat aniołów, niezliczoną służbę nieba, o której człowiek wie mało, a której istnienie Pismo poświadcza od pierwszych do ostatnich kart. W nocnych widzeniach przybywa „jakby Syn Człowieczy” na obłokach nieba. Obłok jest w Biblii wehikułem teofanii. Ktokolwiek przybywa na obłokach, przybywa po Bożemu. Zagadkowa postać Danielowej wizji otrzymuje od Przedwiecznego „panowanie, chwałę i władzę królewską”, a Jego panowanie „nie przeminie” i królestwo „nie ulegnie zagładzie”. Jezus weźmie ten tytuł, Syn Człowieczy, jako swoje najczęstsze samookreślenie. Przed Sanhedrynem zacytuje tę właśnie wizję jako odpowiedź na pytanie o swoją tożsamość (por. Mt 26,64). Trybunał uzna to za bluźnierstwo, bo doskonale zrozumie, do czego rości sobie prawo Oskarżony. W święto Archaniołów ta perykopa ustawia proporcje. Michał, „któż jak Bóg”, wódz zastępów, Gabriel, „mąż Boży”, posłaniec zwiastowania, Rafał, „Bóg uzdrawia”, towarzysz drogi Tobiasza. To trzej wymienieni z imienia słudzy tej samej sali tronowej. Aniołowie w Piśmie nigdy nie zatrzymują uwagi na sobie. Każdy z nich jest ruchem od Boga ku człowiekowi albo od człowieka ku Bogu. Kult aniołów, którego Kościół strzeże od wieków przed wynaturzeniami (por. Kol 2,18), jest w istocie kultem Boga, „któremu służą aniołowie”.
Jesienią wszystko trochę zwalnia. Dni są krótsze, szybciej robi się ciemno, częściej zostajemy w domu. Mamy też więcej okazji, żeby sięgnąć po telefon, włączyć kolejny serial albo bez przerwy przeglądać media społecznościowe. Może więc jesień jest dobrym momentem, żeby trochę inaczej poukładać swój dzień. Nie chodzi o wielkie postanowienia ani o to, żeby nagle zmienić całe swoje życie. Czasem wystarczy kilka minut ciszy, fragment Ewangelii albo różaniec odmówiony bez pośpiechu.
Do czytania Biblii łatwo wracać z myślą, że trzeba mieć dużo czasu. Tymczasem nie zawsze tak jest. Można przeczytać jeden fragment Ewangelii, zatrzymać się przy jednym zdaniu i zastanowić się, co właściwie mówi ono do mnie. Co jest w nim ważnego? Czy przypomina mi o czymś, z czym właśnie się zmagam? A może pokazuje mi coś, czego wcześniej nie zauważałem?
Podczas audiencji w 1934 roku Pius XI polecił Sheenowi, aby studiował Karola Marksa i komunizm, obnażając jego zwodnicze twierdzenia w wykładach i wystąpieniach. „Mów o komunizmie przy każdej sposobności i nigdy nie przestawaj ostrzegać Amerykanów o jego niebezpieczeństwach” – miał usłyszeć wtedy od Ojca Świętego. Ten wierny duchowny zastosował się sumiennie do życzenia papieskiego. Podjął studia nad Marksem, Leninem, Stalinem oraz innymi komunistami i bolszewikami. Czytał i mówił w różnych językach, toteż w mniej znanych pismach Marksa znajdował najróżniejsze nieprzetłumaczone jeszcze rodzynki i udostępniał je światu. Dla przykładu, wydobył z pism twórcy marksizmu znamienne zdanie napisane po francusku: „Komunizm zaczyna się tam, gdzie zaczyna się ateizm”.
Marks „tak samo jak nienawidził Boga, nienawidził tych, którzy posiadali jakąś własność” – tłumaczył Sheen. „Aby zrozumieć komunistyczną ideę prawdy, musimy zastąpić Boga filozofią komunizmu; innymi słowy: ostatecznym źródłem prawdy jest ich Partia, która stanowi owoc filozofii Marksa i Engelsa”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.