Reklama

Kultura

Momenty graniczne

W kwietniu Teatr Telewizji zaprasza nas na aż cztery premiery, w tym na Szekspira i staropolskie misterium wielkanocne. Ja chciałbym jednak zwrócić uwagę na trzy diametralnie różne spektakle, które przedstawiają ledwo uchwytne momenty przesilenia: schyłku komunistycznego zakłamania, triumfu wiary nad opresją aparatu państwa i intymnej trwogi o życie na szpitalnym łóżku.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Towarzyszu, przecież nie ma zagrożenia

Czarnobyl. Cztery dni w kwietniu
Janusz Dymek, Sławomir Popowski, Igor Sawin, reż. Janusz Dymek
emisja: 21 kwietnia w TVP Historia

Dla mojego pokolenia historia wybuchu elektrowni w Czarnobylu jest jak fascynująca baśń. To opowieść o błędach ludzi i ludzkiej bezradności wobec zjawiska, którego skala przekracza granice państw i wyobraźnie rządzących; zjawiska, z którym poradzić sobie może tylko planeta, bo człowiek jest wobec niego jak lekkomyślne dziecko. Stąd taka popularność tej historii w filmie, grach komputerowych; od lat do Czarnobyla jeżdżą wycieczki spragnionych adrenaliny chojraków. Apogeum globalnego zainteresowania osiągnął Czarnobyl przez fenomenalny miniserial, który pokazał wydarzenia tamtych dni w sposób piorunujący i wyrazisty i został uznany za jeden z najlepszych seriali w historii.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ale Polska, za sprawą spektaklu Teatru Telewizji, dołożyła swoją cegiełkę do tej historii – swoją perspektywę bezradności i miotania się w sytuacji ekstremalnej. Janusz Dymek (reżyseria) portretuje pierwsze 4 dni po wybuchu reaktora atomowego przez pryzmat kilku dramatów ludzkich: naukowca radiologa Jaworowskiego (Zbigniew Zamachowski), który musi zderzać się raz po raz ze zidiociałymi notablami – wojskowymi i członkami rządu – i tłumaczyć im powagę sytuacji; dziennikarza Polskiej Agencji Prasowej Adama (Leszek Lichota), który tkwi na placówce w Moskwie i, paradoksalnie, odcięty jest od informacji; trenera kadry kolarskiej Ryszarda Szurkowskiego (Marek Włodarczyk), który musi zdecydować, czy jego podopieczni pojadą na Wyścig Pokoju do Kijowa dać się napromieniować.

Pełen realizm inscenizacyjny, praca kamery, montaż – wszystkie te elementy operują w ramach poetyki raczej filmowej, a nie teatralnej i tworzą atmosferę niemal thrillera. Role epizodyczne zagrane są często czerstwo i sztucznie, ale Zamachowski, Lichota i Urszula Grabowska nadrabiają z nawiązką. Gdyby film ten (tj. spektakl) opowiadał inną historię, na wierzch migiem wypłynęłyby liczne niedociągnięcia realizacyjne, niski budżet, skróty scenariuszowe. Historia Czarnobyla jest jednak zbyt fascynująca, żeby skupiać się na takich detalach – jako widz chłonąłem te zdarzenia, te emocje, tę walkę o byt. Załamująca pasywność i zakłamanie komunistycznych władz, spychologia, uciekanie od odpowiedzialności – to bolesna lekcja, bo ma się wrażenie, że dużo z tej rzeczywistości znalazłoby swoje odzwierciedlenie również dzisiaj, poza pretensjonalną i okropną nomenklaturą komunistyczną. „Towarzysze” przeminęli, ale natura ludzka i natura władzy pozostają te same. To surowa i okropna lekcja Czarnobyla.

Reklama

To wszystko jednak mówi człowiek, który tamtych dni nie przeżył. Jak czuły się matki, które stały w kolejce po płyn Lugola? Jak czuli się zwykli obywatele, odcięci od informacji, ale przecież wiedzący, że dzieje się coś bardzo złego? Wątpię, żeby dziś myśleli o Czarnobylu jako o czymś ekscytującym. Warto jednak zanurzyć się w tym doświadczeniu – ostatecznie, kto wie, może wystarczy się pocieszyć, że dzisiaj żyjemy w lepszej rzeczywistości?

Czy może pan przestać gadać? Ja tu odchodzę!

Sala 108
Gerald Aubert, reż. Gustaw Holoubek
emisja: 24 kwietnia w TVP1

W przypadku tej inscenizacji mamy już do czynienia z pełnoprawnym, dynamicznie napisanym spektaklem teatralnym. Tekst jest wartki, błyskotliwy, stanowi solidny fundament, który dobrzy aktorzy mogą poprowadzić na wyżyny. A o to nietrudno, gdy dwie główne role przypadły Gustawowi Holoubkowi i Piotrowi Fronczewskiemu. Pierwszy z nich jest hipochondrycznym szpitalnym staruszkiem gadułą, męczącym wszystkich ekscentrycznymi wymysłami (w myśl: zrobić wszystko, byle nie wrócić do samotności w domu), a drugi – mężczyzną w połowie życia, który drży o swoje zdrowie i czeka na wynik badań. Czeka na wyrok, na ścięcie. Panowie spędzają dobę w sali szpitalnej.

Takie spektakle są intrygujące i niezwykłe, ponieważ przedstawiają historię z pozoru nieciekawą – jakieś nudy o kryzysie egzystencjalnym albo zdrowotnym – ale tak podaną, w punkt wysłowioną, przejmującą każdym spojrzeniem i gestem aktorskiego kunsztu, że okazuje się niespodzianie, iż to, co banalne, staje się głębokie i rezonuje w duszy autorefleksją. Każdy znajdzie w tym spektaklu treść i przesłanie dla siebie – bez względu na wiek.

Reklama

Nie wiem, czy to kwestia szacunku dla osiągnięć czy jego znaczenia w polskim teatrze, ale Gustaw Holoubek w akcji to jest inny wymiar aktorstwa (a w tym wypadku – również reżyserii). Wydaje się, że ten człowiek ani przez moment nie gra – on żyje, dycha i cierpi to, co cierpi postać będąca przecież fikcją, ciągiem liter na papierze. Proste ruchy dłoni czy przelotny tylko grymas potrafią wyrazić wiele z tego, co niewysłowione. Holoubkowi wtóruje Fronczewski – a to wszak również klasa sama w sobie. To przykre, że aktorzy takiego formatu powoli przemijają.

W rzeczy samej – złodziej w sutannie


Złodziej w sutannie
scen. i reż. Paweł Woldan
emisja: 28 kwietnia w TVP Historia

Na koniec naszego kwietniowego, a więc wiosennego i wielkanocnego zestawienia, niechaj bohaterem będzie nadzieja. To właśnie o niej jest spektakl Pawła Woldana, opowiadający o wykradzeniu kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, którą trzymano w zamknięciu na Jasnej Górze. Historia ks. Józefa Wójcika, który podjął się tej akcji, pokazana jest dobrze warsztatowo i ciekawie (nawet jeśli nieco skrótowo), spektakl obfituje w uznane nazwiska (Żmijewski, Kot, Chyra, Łukaszewicz, Opania, Talar, Braciak), choć muszę przyznać, że oglądanie Marii Peszek w roli zakonnicy, śpiewającej Chwalcie łąki umajone, jest doświadczeniem mocno abstrakcyjnym.

Spektakl to dość sztampowy i umowny – cały suspens stworzony jest na podstawie losów fikcyjnej, jak się okazuje, postaci (nie mam na myśli ks. Wójcika), może jednak wywoływać wielorakie wzruszenia: ludzkim dobrem, niezłomnością, wiarą, ale chyba przede wszystkim potencjałem dobra, który drzemie w człowieku i czeka na wyzwalający go bodziec. Niech to będzie dobra przeciwwaga dla ciężkiej chmury z Czarnobyla.

2023-04-03 10:10

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Aktor odchodzi

W pierwszym w tym roku odcinku naszego teatralnego cyklu przyjrzymy się trzem spektaklom z różnych epok i trzem diametralnie odmiennym wizjom scenicznym. Spojrzą ku nam upiory Moliera i Freuda, a wszystko w chłodnym blasku złotego Oscara. Jak bolesne może być zejście ze sceny?

Mieszczanin szlachcicem; reż. Jerzy Gruza, 1969; emisja: 6 lutego w TVP Kultura
CZYTAJ DALEJ

Francja: encyklika Leona XIV o sztucznej inteligencji bestsellerem wydawniczym

2026-09-11 11:41

[ TEMATY ]

Encyklika

Leon XIV

Leon XIV we Francji

Vatican Media

Za dwa tygodnie Leon XIV odwiedzi Francję. Już teraz jest tam autorytetem w dziedzinie etycznego korzystania ze sztucznej inteligencji. Jego encyklika Magnifica humanitas sprzedała się w nakładzie ponad 135 tys. egzemplarzy i nadal utrzymuje się na pierwszym miejscu bestsellerów w kategorii esejów refleksyjnych. Co więcej, jak podaje dziennik La Croix, papieski dokument wywarł silny wpływ na postrzeganie AI również w środowiskach niezwiązanych z Kościołem.

We Francji Magnifica humanitas jest dostępna w kilku wersjach. Wydawnictwa Cerf, Bayard i Mame zdecydowały się na wspólne wydanie, które rozeszło się w nakładzie 85 tys. egzemplarzy. Inne wydawnictwa sprzedały co najmniej 50 tys. egzemplarzy. „Jesteśmy bardzo zadowoleni, nie spodziewaliśmy się takiego sukcesu” – mówi Laetitia Girard z wydawnictwa Cerf. Przypuszcza, że wrześniowa wizyta Leona XIV we Francji sprawi, że encyklika będzie się nadal dobrze sprzedawać.
CZYTAJ DALEJ

Chcieli zablokować transmisję wizyty Leona XIV na telebimach. Sąd jednoznacznie odrzucił ich argumenty

2026-09-12 07:50

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Sąd Administracyjny w Strasburgu odrzucił próbę zablokowania 250 tys. euro przeznaczonych przez miasto Metz na organizację wizyty Leona XIV. Skarżące stowarzyszenia laickie kwestionowały m.in. wynajem gigantycznych telebimów, które będą transmitować również Mszę św. Sąd uznał jednak, że wydarzenie ma znaczenie międzynarodowe i przyniesie miastu istotne korzyści kulturalne i gospodarcze.

Postanowienie wydane 11 września przez sędziego Sądu Administracyjnego w Strasburgu dotyczyło wniosku o zawieszenie uchwały rady miejskiej Metz z 10 lipca. Miasto przeznaczyło w niej 250 tys. euro na przygotowanie wizyty papieża, która odbędzie się 28 września.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję