Caritas Archidiecezji Lubelskiej otworzyła Dzienny Ośrodek Wsparcia dla Osób Bezdomnych. W głównej siedzibie Caritas przy al. Unii Lubelskiej 15 w Lublinie znajdują się m.in. świetlica i łaźnia oraz stołówka „Anielska Przystań”. Pomoc osobom potrzebującym świadczona jest codziennie w godz. 9-17
Uruchomienie łaźni dla bezdomnych to kolejny projekt lubelskiej Caritas, skierowany do osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Jego celem jest nie tylko chwilowa poprawa warunków życia, ale przede wszystkim przywrócenie godności i realna pomoc w wychodzeniu z bezdomności. – Dla naszej organizacji to kolejne wyzwanie, które z pomocą Bożą, darczyńców i wolontariuszy udało się zrealizować, mimo iż nie było łatwo. Trudno już nawet zliczyć, ile wyzwań pojawiło się przy remoncie i uruchomieniu ośrodka, ale co ważniejsze, jeszcze więcej pojawiło się osób chcących nam pomóc w tym dziele. Od stycznia każdy, kto tego potrzebuje, może skorzystać z łaźni, świetlicy, posiłków i innych udogodnień. Warunek jest jeden: trzeźwość – mówi ks. Wiesław Kosicki, dyrektor lubelskiej Caritas. Jak podkreśla, trud kilkumiesięcznego remontu przynosi już konkretne owoce, bo dziennie ze świetlicy korzysta kilkadziesiąt osób. – To dobre miejsce, gdzie w cieple i spokoju mogę spędzić mroźne dni. Tu mam namiastkę domu – mówił Tomasz, bezdomny mieszkaniec Lublina.
W trosce o bezdomnych
Reklama
Codziennie do świetlicy przychodzi od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. – Nasi podopieczni mogą skorzystać z zaplecza kuchennego, gdzie znajdują się ciepłe napoje, a w godzinach południowych z oferty „Anielskiej Przystani”. Kuchnia wydaje nawet 200 ciepłych posiłków dziennie; to treściwa, rozgrzewająca zupa, po którą ustawiają się długie kolejki – mówi Mateusz Jocek, rzecznik CAL. – Podczas pobytu w świetlicy można także zaopatrzyć się w czyste ubrania czy buty, umyć się, zrobić pranie – dodaje. Niebawem w ofercie dziennego ośrodka dla bezdomnych znajdą się usługi fryzjerskie i medyczne. Ponieważ celem pracy z osobami wykluczonymi czy bez dachu nad głową jest trwała poprawa warunków życia i pomoc w ich powrocie do społeczeństwa, w ośrodku znajdzie się miejsce i czas na indywidualne rozmowy z terapeutą uzależnień, doradcą zawodowym i społecznym oraz pracownikiem ośrodka pomocy. Pilną potrzebą jest otworzenie gabinetu zabiegowego, w którym osoby zmagające się z chorobami uzyskałyby pierwszą pomoc. – W razie poważniejszych problemów ze zdrowiem mamy zapewnione wsparcie ze strony Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. kard. Stefana Wyszyńskiego. Gabriel Maj, dyrektor tej placówki, bardzo życzliwie podszedł do naszej inicjatywy i zadeklarował pomoc – mówi ks. Kosicki. W ośrodku pracę podjęli już pielęgniarka i pielęgniarz, którzy pełnią dyżury medyczne.
Nad bezpieczeństwem beneficjentów czuwają opiekunowie z kierownikiem ośrodka Justyną Małyską, zarówno osoby zatrudnione na umowę o prace, jak i wolontariusze. Ci, którzy chcieliby wesprzeć działania Caritas nakierowane na wychodzenie z bezdomności, są bardzo potrzebni. Mile widziane są osoby z doświadczeniem w pracy z bezdomnymi i w organizacjach pozarządowych, a także z kursem pierwszej pomocy. – Zależy nam na tym, by osoby bezdomne nie tylko znajdowały u nas schronienie przed zimnem, ale by mogły się rozwijać, dlatego planujemy różne zajęcia aktywizujące i warsztaty. Prowadzimy również ankietę w formie wywiadu, by zorientować się w sytuacji konkretnej osoby i jej oczekiwaniach, tak by pomóc znaleźć wyjście z trudnej sytuacji – mówi Ksiądz Dyrektor. – Pierwszym krokiem w wychodzeniu z bezdomności jest zadbanie o higienę osobistą. Tym, co odpycha nas od osób bezdomnych, jest brud, smród, insekty. By takie osoby mogły poprawić swój wizerunek, muszą się najpierw umyć, ostrzyc, wyprać lub zmienić ubranie i zaleczyć rany, stąd właśnie nasza propozycja łaźni i świetlicy dla bezdomnych – wyjaśnia. Z problemem bezdomności często łączy się alkoholizm, dlatego działania Caritas są skierowane na profilaktykę i pomoc w wychodzeniu z uzależnień. Co istotne, warunkiem skorzystania z oferty ośrodka jest trzeźwość i zachowanie zgodne z regulaminem.
Pomagajmy z Caritas
Osób, które korzystają z pomocy, wciąż przybywa, dlatego lubelska Caritas zwraca się do ludzi dobrej woli z prośbą o wsparcie działań poprzez przekazywanie darów rzeczowych i środków finansowych. – Bardzo potrzebna jest odzież, zwłaszcza męska: bielizna, swetry, spodnie, kurtki, buty. Nie muszą to być rzecz nowe, ale muszą być dobrej jakości; takie, w których dobrze czuł by się każdy z nas. Darowane rzeczy mają wzmacniać poczucie godności osoby obdarowanej – podkreśla M. Jocek. – Przyjmiemy również wszystko to, co jest niezbędne w dbaniu o higienę osobistą, a zwłaszcza ręczniki i środki czystości (zarówno mydła, żele, szampony, szczotki i pasty do zębów, pianki i maszynki do golenia, jak i środki do dezynfekcji i utrzymania czystości w łaźni). Wdzięczni będziemy za przekazywanie nam artykułów spożywczych oraz płodów rolnych, w tym ziemniaków i warzyw niezbędnych do przygotowywania posiłków dla potrzebujących – apeluje ks. Kosicki. W okresie rozliczania PIT za 2018 r. lubelska Caritas prosi o 1% podatku (KRS 0000204819); zgromadzone środki zostaną przeznaczone na pomoc dla bezdomnych oraz dla podopiecznych hospicjum w Krasnymstawie.
Członkowie parafialnych zespołów Caritas podczas rekolekcji
Caritas Archidiecezji Lubelskiej w swojej działalności statutowej w znaczącej mierze opiera się o pracę wolontariuszy.
– Wolontariat osób dorosłych to formuła, która jest praktykowana w parafiach na terenie naszej archidiecezji. Obecnie w ponad 100 parafiach aktywnie działają zespoły, których zadaniem jest niesienie pomocy osobom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej – mówi ks. Wiesław Kosicki, dyrektor lubelskiej Caritas. – Wolontariusze parafialnych zespołów Caritas otaczają opieką osoby dotknięte duchową i materialną biedą, niepełnosprawne, chore, samotne. Rozeznając potrzeby lokalnej społeczności, znajdują sposoby, by nie tylko zaradzać materialnym troskom, ale przede wszystkim dzielą się miłością. Dlatego odwiedzają chorych i samotnych, pomagają w odrabianiu lekcji dzieciom, organizują zbiórki i kwesty z przeznaczeniem na pomoc konkretnym rodzinom, a także włączają się w prowadzenie i realizowanie programu pomocy żywnościowej PEAD, przekazywanej mieszkańcom najuboższych terenów UE – wylicza ks. Dyrektor. Dorosłych wolontariuszy wspierają w pracy szkolne koła Caritas. Aktualnie na terenie naszej archidiecezji w różnego typu szkołach działa ich ponad 70.
Raz w roku wolontariusze Caritas gromadzą się na rekolekcjach. Tym razem odbyły się one w „Domu Spotkania” Caritas w Dąbrowicy w dn. 21 – 23 września. – Rekolekcje organizowane są dla osób, które na co dzień angażują się w parafialne dzieła charytatywne. To dla nich wyjątkowy czas modlitwy, umocnienia duchowego i podniesienia motywacji, ale też czas spotkania z braćmi i siostrami, którzy na co dzień podejmują podobne działania – mówi ks. W. Kosicki. – Podczas takich dni wielu naszych wolontariuszy odkrywa w sobie nowe możliwości, „zapala się” do nowych dzieł charytatywnych, a nade wszystko zyskuje Bożą siłę do pracy z ludźmi, którzy często spychani są na margines życia społecznego – dodaje ks. Dyrektor. – W tym roku głównym tematem podejmowanym na rekolekcjach była miłość Boga – mówi ks. Paweł Tomaszewski, rekolekcjonista. – Kolejny raz odkrywaliśmy, jak ważna jest miłość Boga w naszym życiu; że potrzeba jej doświadczyć samemu, by móc ją zanieść innym – wyjaśnia.
Rekolekcje to także czas wymiany doświadczeń. Wielu wolontariuszy w wolnym czasie chętnie opowiadało o swojej pracy i tworzyło listy nowych pomysłów na skuteczne niesienie pomocy tym, którzy znajdują się w potrzebie. Pani Wiesława z parafii pw. św. Mikołaja w Lublinie angażuje się w działalność Caritas już od 8 lat. Mieszkając i pracując w jednej z uboższych dzielnic miasta doskonale wie, jak trudne może być życie, ale też jak wiele w nim miłości, radości, działania Bożej łaski. – To dla mnie wielkie szczęście, że mogę nieść dobro drugiemu człowiekowi, że mogę dać mu swoje serce. W każdym, nawet najuboższym i najbardziej odpychającym wyglądem człowieku staram się widzieć Boga. A czas rekolekcji, pełen spokoju i modlitwy, przypomina mi, że w ubogim przychodzi do mnie sam Chrystus – mówi. Pani Wiesława chętnie opowiada o swoich spotkaniach z osobami znajdującymi się w trudnej sytuacji, które oprócz kromki chleba głodne są miłości. – Kiedyś przyszła do mnie zapłakana matka czwórki małych dzieci. Zepsuł się wózek dla najmłodszego, a szansy na zakup nowego żadnej. Po chwili okazało się, że w naszym parafialnym magazynku akurat znajdowała się tak bardzo potrzebna jej rzecz. I ta kobieta, na widok dziecięcego wózka, z radością powtarzała: Bóg nade mną czuwa. Takie chwile sprawiają, że zapomina się o wszelkich trudach – mówi wolontariuszka. Patrząc na jej nienaganną fryzurę i elegancką garsonkę trudno sobie wyobrazić, że z uśmiechem podaje rękę bezdomnemu, który wygląda tak, jakby nigdy w życiu nie widział wody i mydła. A jednak pozory mylą. – Kiedyś przyprowadzono do mnie bezdomnego. Osoba, która go do mnie skierowała, spoglądała na niego ze wstrętem. Śmierdzący, w brudnych łachmanach, zdaniem wielu nie zasługiwał nawet na chwilę uwagi. Ja podałam mu rękę, zapytałam, w czym mogę pomóc. A on chciał różaniec, by się pomodlić. Płakał – wspomina pani Wiesia. – Innym razem, w czasie wigilii dla samotnych i bezdomnych, po uroczystej kolacji okazało się, że jedzenie prawie nietknięte zostało na stołach. Pytamy więc, dlaczego nasi goście nic nie zjedli, chociaż są głodni. A oni mówią, że już tak dawno nie siedzieli przy stole nakrytym białym obrusem, że wzruszenie nie pozwoliło im przełknąć ani jednego kęsa. Dla takich chwil warto dawać z siebie wszystko – podkreśla.
Takich historii jest wiele – mniej więcej tyle, ile poplątanych ścieżek ludzkiego życia. Kilka z nich dorzuca pani Lucyna z parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Kraśniku, która w Parafialnym Zespole Caritas pracuje już od 12 lat. – Czasem jest bardzo trudno. Najtrudniej, gdy sprawy dotyczą dzieci – mówi. – Kiedyś przyszła do mnie dziewczynka, której mama była już po kilku próbach samobójczych. Dziewczynka przyszła nie po pomoc materialną, ale po zapewnienie, że pomogę jej i rodzeństwu zostać w domu. Obiecywała, że będą wszystko robić sami, byle by ich nie oddawać do domu dziecka. W takich sytuacjach ludzkie siły nie wystarczają. Potrzebna jest moc, która płynie z modlitwy i Eucharystii – podkreśla pani Lucyna.
Inna wolontariuszka, pani Maria z lubelskiej parafii pw. św. Jadwigi Królowej, w działalność charytatywną włączyła się ponad 30 lat temu, zaczynając od organizowania pomocy osobom represjonowanym w czasie stanu wojennego. – I tak już zostało. Może dlatego, że pochodzę z rodziny wielodzietnej, w której od najmłodszych lat uczyłam się pomagać innym – zastanawia się. – Gdy w parafii powstała grupa charytatywna, nie mogło mnie w niej zabraknąć. Chociaż u nas nie ma skrajnej biedy, to wciąż jest coś do zrobienia; wciąż są ludzie, którzy potrzebują naszego czasu i serca – mówi. Pomysłów na niesienie pomocy nie brakuje też w parafii pw. Dobrego Pasterza w Lublinie. – Prowadzimy biuro pośrednictwa pracy, organizujemy bezpłatne korepetycje dla dzieci, porady prawników i psychologów. Szczególną troską otaczamy dzieci, zwłaszcza z rodzin niepełnych i wielodzietnych – wymienia pani Barbara. – Pracy nam nie zabraknie, bo przecież zawsze obok nas znajduje się ktoś, kto potrzebuje pomocy.
Scena rozgrywa się u schyłku życia Samuela. Starsi przychodzą do Ramy i domagają się króla. W tle stoi starość proroka oraz gorycz z powodu synów, którzy wypaczali sąd. Prośba brzmi: „Ustanów nam króla, aby nami rządził, jak u wszystkich narodów”. W Izraelu to zdanie dotyka tożsamości. Pan wyprowadził lud z Egiptu i prowadził go przez pustynię bez ludzkiego tronu. Dlatego Bóg mówi Samuelowi: „Nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą”. Słowo „król” (melek) staje się tu imieniem tęsknoty za stałym punktem i za widzialną ochroną. Lęk i pragnienie podobieństwa do innych narodów okazują się silniejsze od pamięci przymierza.
- W Imieniu Jezus zawiera się nasze życie i nasza wspólnota wiary. Stajemy się dziećmi Boga, stajemy się Jego rodziną, której Jezus jest ośrodkiem - mówi bp Kiciński.
– Niech ten Nowy Rok będzie czasem odkrywania i poznawania Imienia Jezus – prosi bp Jacek Kiciński.
W uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki i pierwszy dzień Nowego Roku parafia Najświętszego Imienia Jezus świętowała odpust. Uroczystościom przewodniczył bp Jacek Kiciński, który zachęcał wszystkich do odkrywania piękna Imienia Jezus. – Mamy ogromne szczęście, że możemy kontynuować tradycję ojców jezuitów, którzy 327 lat temu rozpoczęli tutaj kult Najświętszego Imienia Jezus. Kiedyś, w starym kalendarzu liturgicznym, Imię Jezus czczono 1 stycznia. Przeniesiono obchód liturgiczny na 3 stycznia, my jednak dzisiaj w Nowy Rok uroczyście świętujemy nasz odpust – mówił na początku Eucharystii ks. Arkadiusz Krziżok, proboszcz parafii Najświętszego Imienia Jezus i dyrektor wydziału duszpasterskiego wrocławskiej kurii.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.