Reklama

Wiara

Duchowość dziecka

Duchowość to wrażliwość na to, co w człowieku niewidzialne. To wrażliwość na to, co się dzieje w naszych myślach i przeżyciach. To otwartość na marzenia i aspiracje,na tęsknotę za wielkim szczęściem. To zdolność wczuwania się w to, co się dzieje w innych ludziach. Dzieci chcą odróżniać dobro od zła, a najbardziej karmią się tym, co nie istnieje w świecie materii, czyli miłością. Rozumieją intuicyjnie, dlaczego Bóg, który kocha, stał się dzieckiem i dlaczego aż tak wiele dla nas wycierpiał

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Im więcej rozmawiam z dziećmi w rodzinach moich przyjaciół, tym bardziej zaskakują mnie ich wrażliwość na dobro, ich otwartość na niewidzialnego Boga oraz ich głębokie rozumienie miłości. Dzieci noszą w sobie duchową głębię, która wydaje się nieosiągalna w tak młodym wieku.

Najmłodsza błogosławiona

Reklama

W przeszłości Kościół uznawał za świętych także dzieci, jednak pod warunkiem, że zginęły one śmiercią męczeńską. Ogromnie cieszę się z tego, że właśnie kończy się proces beatyfikacyjny najmłodszego dziecka, które nie jest męczennikiem. Chodzi o siedmioletnią Antoniettę Meo. Dziewczynka urodziła się w Rzymie 15 grudnia 1930 r. Jej rodzice codziennie uczestniczyli w Eucharystii. Antonietta była dzieckiem pogodnym i pełnym energii. Gdy miała 5 lat, zdiagnozowano u niej nowotwór, który spowodował konieczność amputacji lewej nogi. Mimo rozpaczy rodziców zachowała pogodę ducha, a swoje cierpienie ofiarowała Jezusowi. Dyktowała mamie listy, które pisała do Boga Ojca, Jezusa, Ducha Świętego, Matki Bożej i do Anioła Stróża. Niektóre listy zdołała napisać już własnoręcznie. Antonietta zaliczana jest do grona największych mistyków. Papież Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności jej cnót. Kilka miesięcy przed śmiercią napisała: „Jezu, pierwszą i najważniejszą rzeczą, o którą Cię proszę, jest prośba o to, bym była święta. Chcę bardzo cierpieć, by wynagrodzić Ci za grzechy ludzi, szczególnie tych najbardziej złych”. Antonietta będzie najmłodszą błogosławioną w historii Kościoła.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Świadectwo rodziców

Gdy miałem 6 lat, odkryłem, że moja mama wstawała codziennie o piątej rano, żeby pójść 2 kilometry pieszo na Mszę św. Wracała również pieszo i robiła po drodze zakupy. Następnie budziła mnie na śniadanie i wyprawiała do szkoły. Któregoś dnia ze łzami w oczach poprosiłem mamę, by już nie chodziła codziennie do kościoła, lecz dłużej spała, bo wtedy będzie miała jeszcze więcej siły, by kochać tatę, mnie i mojego brata. Wtedy mama uśmiechnęła się i wyjaśniła, że ma siłę kochać właśnie dlatego, że codziennie spotyka się z Panem Jezusem i przyjmuje Go w Komunii św. Tego dnia ja też zapragnąłem być taki silny i szczęśliwy jak moja mama. Zacząłem liczyć dni do Pierwszej Komunii św.

Zaraz po tej uroczystości zapisałem się do ministrantów. Później włączyłem się do Ruchu Światło-Życie. Do matury włącznie byłem niemal codziennie na Mszy św. Rodzice nie musieli mnie zachęcać do przyjaźni z Bogiem. Wystarczyło, że widziałem owoce ich modlitwy i trwania przy Bogu. Obydwoje modlili się i kochali. To była dla mnie najważniejsza pomoc w odkrywaniu, że najbardziej do szczęścia jest mi po drodze z Bogiem.

Widzieć niewidzialne

Reklama

Dzieci są bardzo empatyczne. Trafnie wczuwają się w to, co przeżywają inni – rodzeństwo, rówieśnicy i dorośli. Potrafią widzieć to, co dzieje się w sercu drugiego człowieka. To właśnie dlatego do jednych ludzi się przytulają i zwierzają im się z zaufaniem, a innych unikają czy wręcz się ich boją. Dzieci z przejęciem opowiadają o tym, co się dzieje w nich samych, a zwłaszcza o tym, co sprawia im radość, a co powoduje ból, cierpienie czy obawy. Są otwarte na opowiadania o Bogu, bo Bóg jest miłością, a za miłością dzieci tęsknią najbardziej. Lubią też słuchać baśni i opowiadań o walce między dobrem i złem, o ratowaniu zaklętych przez złe wróżki postaci czy o przemianie złych ludzi w szlachetnych. Chcą wiedzieć, dlaczego niektórzy żyją długo i szczęśliwie, a inni płaczą i czują się osamotnieni. Dzieci potrafią wczuwać się w Boga i rozumieć Jego miłość o wiele lepiej niż wielu dorosłych.

Twarz tych, którzy kochają

Reklama

Córka moich przyjaciół – dziewięcioletnia Helenka pokazała mi laurkę, którą zrobiła dla Pana Boga. Napisała w niej, że bardzo Go kocha i podziękowała Mu za to, że On ją kocha na zawsze. Dołączyła też 3 rysunki. Na pierwszym namalowała Jezusa. Ma postać mężczyzny z długimi włosami, który stoi tyłem do nas, a w ręku trzyma duże serce. Helenka wyjaśniła, że kiedy Jezus myśli o niej, to tylko na nią patrzy i poświęca jej całą swoją uwagę, tak jakby jedynie ona istniała na tym świecie. Dodała też, że Pan Jezus do każdego z nas przychodzi z sercem i patrzy na nas sercem. Bóg cały jest sercem i nigdy nie chce nas przestraszyć. Jest jeszcze bardziej delikatny niż ludzie, którzy okazują nam najwięcej miłości. Nie obserwuje nas tak jak policjant czy sędzia. Patrzy na nas z czułością, jak mama dyskretnie czuwająca przy bawiącym się dziecku. Na drugim rysunku Helenka narysowała samą siebie – stoi tyłem do nas, gdyż zapatrzona jest w Jezusa. Ma dużo dłuższe włosy niż w rzeczywistości, a w rękach trzyma ulubione wrotki. To na znak, że kiedy patrzy na Jezusa i jest tuż przy Nim, to wygląda najpiękniej i jest wyjątkowo szczęśliwa. Najbardziej zaskoczył mnie trzeci rysunek, który Helenka zatytułowała: „Pan Jezus i ja”. Na tym rysunku trzyma ona Jezusa za rękę, a On jest podobny do jej mamy. Helenka wyjaśniła mi, że Pan Bóg pokazuje nam swoją twarz przez tych ludzi, którzy okazują nam na co dzień najwięcej miłości i którzy mają dla nas najwięcej czasu. I że kocha nas jeszcze bardziej niż tata i mama naraz.

Wrażliwość na cierpienie

Dzieci wszystko traktują poważnie. Nie ma dla nich spraw nieważnych. Szczególnie wrażliwe są na cierpienie – swoje i innych ludzi. Biorą sobie poważnie do serca także cierpienie Boga, jeśli rodzice czy inni dorośli opowiadają im o niewidzialnym Bogu, który kocha nas tak bardzo, że staje się dzieckiem, a jako dorosły cierpi dla nas na krzyżu, żebyśmy byli pewni Jego miłości. W maju 1988 r. na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie zorganizowano wystawę ukazującą chrześcijaństwo widziane oczyma dzieci. Wśród prac małych artystów, które wzbudziły największe zainteresowanie, był rysunek zatytułowany „Ukrzyżowanie Dzieciątka Jezus”. Sześcioletni chłopczyk namalował nowo narodzonego Jezusa położonego w żłóbku. Maleńki Jezus leżał jednak nie na sianku, lecz na cierniach, a Gwiazda Betlejemska rzucała na Niego światło w kształcie krzyża. Najwybitniejsi teolodzy czy malarze mieliby chyba trudności, by trafniej ukazać czułą i ofiarną miłość Boga do człowieka, czyli największą miłość we wszechświecie.

Wychowanie to troska o ducha

W książce „Ziemia, planeta ludzi” Antoine de Saint-Exupéry wspomina spotkanie w nocnym pociągu z grupą polskich górników, którzy w 1937 r. z całymi rodzinami wracali do ojczyzny. Byli skrajnie wyczerpani i smutni. Obserwując mężczyznę i kobietę, którzy przytuleni do siebie spali na podłodze wagonu trzeciej klasy, Exupéry napisał: „Pomyślałem: ta nędza, ten brud, ta brzydota – nie one są problemem. Ten mężczyzna i ta kobieta poznali się kiedyś, mężczyzna uśmiechał się na pewno do kobiety, na pewno przyniósł jej kwiaty po pracy. Nieśmiały i niezręczny, bał się może, że zostanie odtrącony. A kobieta przez wrodzoną kokieterię, pewna swego wdzięku, z upodobaniem podniecała może jego niepokój. Niepojęte, jak mogli stać się tymi bryłami gliny”. Snując takie refleksje, Exupéry dostrzegł ich śpiące dziecko. „Cóż to była za twarzyczka! Z tej pary narodził się ten jakby złocisty owoc. Z tych ciężkich łachmanów zrodziło się arcydzieło piękna i wdzięku. Pochyliłem się nad gładkim czołem, delikatnym zarysem ust i powiedziałem do siebie: oto muzyk, dziecięcy Mozart, piękna zapowiedź życia. Mali książęta z bajki nie mogli być inni: otoczony opieką i staraniem, kształcony, wychowany, kim mógłby zostać! Kiedy drogą skrzyżowań uzyskuje się nowy gatunek róży, wszyscy ogrodnicy są poruszeni. Izoluje się tę różę, pielęgnuje, otacza dbałością. Ale nie ma ogrodnika dla ludzi. Mały Mozart trafi pod walce maszyny. Największe swoje wzruszenie będzie czerpał z banalnej muzyczki w zaduchu tancbudy. W każdym z tych ludzi, w jakimś stopniu, został Mozart zamordowany. Tylko Duch, jeśli tchnie na glinę, może stworzyć Człowieka”. Tylko te dzieci, które z pomocą rodziców i innych wychowawców ocalą w sobie wrażliwość na to, co duchowe, jako dorośli będą w stanie panować nad ciałem i emocjami po to, by kochać i dochować wierności Bogu oraz ludziom, z którymi się zwiążą.

Dzieci i Jezus

W roku kościelnym, w którym skupiamy się na „Duchu, który umacnia miłość”, pomagajmy dzieciom chronić ich duchową wrażliwość i otwartość na Boga. Najbardziej czynimy to przez to, że przyprowadzamy dzieci do Jezusa, aby z Jego pomocą wzrastały w łasce i mądrości u Boga i u ludzi. Jezus okazywał szczególną troskę o los maluczkich. Dzieci zawsze miały dostęp do Niego. Także wtedy, gdy był skrajnie zmęczony. Warto, by o tym pamiętali rodzice, którzy zmęczeniem usprawiedliwiają brak czasu dla swoich dzieci. Jezus utożsamia się z dziećmi i będzie nas sądził z naszej postawy wobec tych najmniejszych. Pomagajmy dzieciom w naszych rodzinach i parafiach, by rozwijały duchową wrażliwość i chroniły w sobie aspirację do życia w miłości, świętości, wolności i radości, które przynosi Chrystus. Dzięki temu także my, dorośli, będziemy zachowywali i rozwijali w sobie ducha Bożego dziecięctwa, zgodnie z wezwaniem Jezusa: „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18, 3).

2017-12-20 11:39

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Oddała serce Bogu

Niedziela Ogólnopolska 1/2023, str. 18

[ TEMATY ]

święci

commons.wikimedia.org

Święta Aniela z Foligno

Święta Aniela z Foligno

Życie św. Anieli odmieniło spotkanie ze św. Franciszkiem.

Młodość spędziła w zamożnej rodzinie, miała bogatego męża, żyła więc dość beztrosko. Gdy miała 37 lat, pojawił się jej we śnie św. Franciszek z Asyżu i surowo ją napomniał. Aniela odbyła wówczas spowiedź generalną, wstąpiła do III Zakonu św. Franciszka, rozdała całą swoją majętność ubogim i oddała się pokucie. Miała głębokie nabożeństwo do Trójcy Przenajświętszej i Chrystusa Cierpiącego. Doświadczała przeżyć mistycznych. Otrzymała mistyczny znak na sercu. Do jednego ze swych synów duchowych napisała: „Synu mój, gdybyś zobaczył moje serce, musiałbyś absolutnie czynić wszystko, czego Bóg chce, ponieważ moje serce jest sercem Boga, a serce Boga jest moim sercem”.
CZYTAJ DALEJ

Prorok nie bywa mile widziany w swojej ojczyźnie

2026-02-13 10:05

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Opowiadanie o Naamanie rozgrywa się na tle napięć między Aramem a Izraelem. Dowódca wojsk Aramu jest „mężem dzielnym” i ulubieńcem króla, a zarazem nosi skazę (ṣāraʿat), termin obejmujący różne zmiany skórne. W domu Naamana pojawia się uprowadzona dziewczyna z Izraela. Ma najmniej znaczącą pozycję, a staje się pierwszym świadkiem, że w Izraelu działa prorok. Król Izraela odbiera list władcy Aramu jak groźbę polityczną i rozdziera szaty. Elizeusz przejmuje inicjatywę, aby przybysz „poznał, że jest prorok w Izraelu”.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję