Co to znaczy prawdziwie ufać Bogu? Tak często próbujemy mówić, że pokładamy ufność w Bogu, a jednocześnie mamy w zanadrzu plan B. Obiecujemy Bogu, że pójdziemy za Nim, dokądkolwiek nas pośle, ale w decydującym momencie mamy tysiąc wymówek. Czego mi brakuje, że nie potrafię zaufać Jezusowi do końca? Dlaczego znowu okazuje się, że jestem wiarołomny?
Kiedy patrzę na swoje życie oraz na to, jak Bóg prowadzi mnie i moją rodzinę, muszę przyznać, że nie zawsze szedłem za głosem Pana. W krytycznych momentach wiary nie zawsze starczało mi ufności. Gdy głębiej się nad tym zastanawiam, widzę, że sprawą kluczową są wytrwałość i wierność. Kiedy spotyka mnie jakaś trudna do przyjęcia okoliczność lub sytuacja, której nie potrafię zrozumieć i zaakceptować, wycofuję swoje zaufanie do Pana. Próbuję na własną rękę działać, by zaradzić zdarzeniom. Św. Paweł pisał do Rzymian, że „ucisk wyrabia wytrwałość”. To właśnie wytrwałość jest w takich chwilach najważniejsza. Wytrwałość rozumiana jako wierność wobec tego, czego się podjąłem. Nawet jeśli nie widzę owoców lub stwierdzam z bólem, że jestem byle jaki w tym, co robię. Uczę się, że w moim życiu powinienem starać się najpierw o wierność, a dopiero potem o jakość. Wierność zobowiązaniom danym ludziom i Bogu jest korzeniem, z którego Bóg wyprowadza owoce.
To, co zawsze ujmowało mnie w św. Piotrze, to właśnie jego wierność. Kiedyś rozważałem historię Piotra, który wyparł się trzykrotnie swego Mistrza, oraz Judasza, który Go zdradził. W jakimś sensie obaj zdradzili. Tym, co odróżniało jednego od drugiego, była reakcja na własny grzech. Nawet wtedy, kiedy Piotr zaparł się Jezusa i czuł się zgorszony samym sobą, nie odszedł od Pana, ale wiernie trwał. Piotr był wierny i potrafił uniżyć się przed Bogiem. Był wierny. Wytrwał. Tego życzę i o to modlę się dla ciebie, bracie!
* * *
Michał Piekara Psychoterapeuta, prowadzi działalność misyjną, lider męskiej wspólnoty Przymierze Wojowników, ojciec pięciorga dzieci
Dział rodzinny – kontakt: rodzina@niedziela.pl
W jednej z najważniejszych modlitw do Ojca Jezus prosi o to, „abyśmy byli jedno”. Dlaczego nie prosi o silną wiarę, o ducha modlitwy, o przestrzeganie przykazań? Czyżby czuł, że brak jedności uczniów stanie się najważniejszym problemem? Dla Jezusa jedność to nie jest tylko sprawa tego, żeby było fajnie, żeby było mądrzej i skuteczniej. To sprawa naszego podobieństwa do Boga i wiarygodności w głoszeniu Ewangelii. Bóg jest przecież jednością Osób, a zanim zaczniemy głosić Jezusową naukę o przebaczeniu i miłości, najpierw mamy pokazać, że potrafimy tak żyć! Kiedy się kłócimy i potępiamy jeden drugiego, diabeł, pan podziałów, zaciera ręce, bo wtedy jesteśmy karykaturą Boga i zaprzeczeniem tego, czego Bóg uczy. Św. Augustyn nie mógł zrozumieć, dlaczego złodzieje, cwaniacy, rozpustnicy potrafią się dogadać, a ludzie wierzący wciąż się o coś oskarżają, dzielą się na różne frakcje i wrażliwości. Ze zdziwieniem zauważał, że poganie, choć wierzą w wielu bogów i w sprzeczne wobec siebie bóstwa, potrafią się zjednoczyć wokół fałszywych i próżnych poglądów. Chrześcijanie zaś, którzy wierzą w jednego Boga, wciąż „mnożą sekty, rozsiewają błędy i herezje”. Diabeł – jak pisze św. Augustyn – nie może podzielić Boga, dzieli za to plewy, które otaczają ziarna zboża. Nie kłócimy się przecież o Boga, ale często potrafimy się pokłócić o formy modlitwy, o sposoby składania ofiary Bogu (jak Kain i Abel) czy o zewnętrzne wyrazy naszej pobożności. Kościół na każdym swoim poziomie: powszechnym, diecezjalnym, parafialnym jest jeden, ale „nie jest jednolity, jest jeden, ale nie jest totalitarny, jest święty, czyli jest w relacji do Świętego” (Benedykt XVI). Kościół rodzi się z Eucharystii, Boga obecnego w Chlebie. Jednak żeby ten Chleb mógł powstać, pojedyncze ziarna muszą dać się zetrzeć dla Jezusa. Kościół nie jest bowiem sumą egoistów czy własnością jednej grupy. Kościół jest Ciałem Chrystusa, gdzie każdy z nas i nasze wspólnoty, zachowując swoje charyzmaty i odpowiedzialności, przekraczają siebie, żeby służyć Jedynemu Panu – Jezusowi Chrystusowi. Walczmy więc o jedność, a nie o podziały w naszym duszpasterstwie.
Dziewięciu salezjanów – ks. Jan Świerc i jego towarzysze – zostało włączonych w poczet błogosławionych Kościoła katolickiego. Będą oni wspominani liturgicznie co roku 23 maja.
Uroczystości beatyfikacyjne kapłanów zabitych w czasie II wojny światowej odbywają się w sobotę w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. Mszy przewodniczy prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych kard. Marcello Semeraro. Bierze w niej udział m.in. prezydent Karol Nawrocki.
Kościół włączył w poczet błogosławionych dziewięciu polskich salezjanów męczenników: Jana Świerca, Ignacego Antonowicza, Ignacego Dobiasza, Karola Goldę, Franciszka Ludwika Harazima, Franciszka Miśkę, Ludwika Mroczka, Włodzimierza Szembeka i Kazimierza Wojciechowskiego.
Beatyfikacja odbyła się w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie, a w imieniu papieża Leona XIV dokonał jej kard. Marcello Semeraro, prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.