Po zamachach terrorystycznych w Paryżu Komisja Europejska postanowiła zaostrzyć przepisy dotyczące broni palnej. Polityka ta w gruncie rzeczy prowadzi do poważnego ograniczenia sprzedaży broni osobistej, myśliwskiej i sportowej. Projekt wzbudza ogromne kontrowersje i emocje. Z ramienia Komisji Europejskiej pilotuje go odpowiedzialna za rynek wewnętrzny polska komisarz Elżbieta Bieńkowska.
Już teraz protestuje wiele krajów, takich jak Finlandia i Czechy.
Szef MSW naszego południowego sąsiada stwierdził, że projekt ten „pozbawiony jest wszelkiej logiki”.
Nie można bowiem rozbrajać ludzi w tak niebezpiecznych czasach. Poważnie zaniepokojone są środowiska strzeleckie w Polsce. Zarzucają one komisarz Bieńkowskiej „obrzydliwe kłamstwo”. Pani komisarz stwierdziła bowiem, że prowadziła z nimi konsultacje społeczne i uzyskała aprobatę. Okazuje się, że takich konsultacji nie było. Bieńkowska nie ukrywa, że dąży do wprowadzenia całkowitego zakazu posiadania broni samopowtarzalnej w Unii Europejskiej. Najciekawsza jest jednak logika punktu wyjścia. Otóż komisarz sądzi, że pozbawiając ludzi dostępu do broni, zmniejszy niebezpieczeństwo terroryzmu. Argumenty, że terroryści podczas zamachów wykorzystują broń nielegalną, nierejestrowaną lub przez siebie zrobioną, są lekceważone.
To oburza polskie środowiska strzeleckie, które protestują. Okazuje się więc, że polska komisarz, urzędując w Brukseli, potrafi skłócić się nie tylko z podległymi dyrektorami i pracownikami, ale też z środowiskami w Polsce. To dziwi, zwłaszcza w kontekście ostatnich zmian politycznych w naszym kraju, których obecna komisarz, a wcześniej prominentna aktywistka Platformy Obywatelskiej, z pewnością nie jest entuzjastką. W Brukseli opowiedziała się za pomysłem Fransa Timmermansa wszczęcia przez KE unijnej procedury sprawdzającej naruszanie przez polski rząd praworządności. Innymi słowy, sądzi ona, że wybrane legalnie władze w Polsce mogą zagrażać wolności i swobodom obywateli, których należy chronić przed tyranią. Jak to jednak pogodzić z jej aktywnością na niwie ograniczania dostępu do broni obywatelom UE, w tym Polski? Przed laty prezydent USA Thomas Jefferson mówił: „Najmocniejszym powodem, by otrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi, jest to, że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu”. A skoro tak, to czy obecna polityka pani komisarz nie trafia, wbrew jej woli, kulą w płot?
Od wielu lat Niemcy w swoim kraju nie chcą uznać Polaków za mniejszość narodową.
Szef FBI nie przeprosił Polski za publiczne nazwanie Polaków „wspólnikami”, pomagającymi Niemcom w czasie wojny na masową skalę mordować Żydów. Wyraził jedynie „ubolewanie”, że wymienił nasz kraj, co podobno miało odciągnąć uwagę od głębi jego całościowej wypowiedzi. Słowo „przepraszam” nie padło, mimo że z oburzenia zatrzęśli się niemal wszyscy notable naszego kraju. Czy nie obudzili się jednak zbyt późno? A może niektórzy czynili to tylko na pokaz, tuż przed nadchodzącymi wyborami? Polska od lat jest lekceważona na arenie międzynarodowej i to nie tylko w obszarze tzw. polityki historycznej. Najbardziej dobitnym tego przykładem jest brak zwrotu przez Rosję wraku polskiego samolotu Tu-154M. W tym kontekście znany polityk rządzącej Platformy Obywatelskiej przyznał w telewizji: „Polska jest bezsilna”. Niewiele lepiej, mimo zachowania oczywistych pozorów, sytuacja przedstawia się z naszymi unijnymi partnerami. Od wielu lat Niemcy w swoim kraju nie chcą uznać Polaków za mniejszość narodową, choć status taki przyznali m.in. mniejszości duńskiej i fryzyjskiej. Polska ze swej strony nie tylko uznała mniejszość niemiecką, ale obdarowała ją dodatkowo licznymi przywilejami. Może ona np. wystawiać własne listy w wyborach do Sejmu, bez konieczności przekroczenia 5-procentowego progu wyborczego, obowiązkowego dla Polaków. Taki stan nierówności w sąsiedzkich relacjach nazywany jest asymetrią. Można by go jednak nazwać bardziej dosadnie. Ale cóż pisać o częstym lekceważeniu ze strony tak dużych krajów, jak USA (gdzie ciągle obowiązują nas wjazdowe wizy), Rosja czy Niemcy, skoro od lat polska dyplomacja nie może poradzić sobie z krnąbrną, wyraźnie antypolską polityką rządów malutkiej Litwy. Dyskryminuje się mieszkających tam Polaków, zakazując m.in. pisania nazwisk w polskim, czyli oryginalnym, brzmieniu. Ostatnio najbardziej bulwersująca jest akcja likwidowania na Litwie kilkudziesięciu polskich szkół. To nie tylko skandal, ale kolejny swoisty „pstryczek w nos” dla Polski. Aż trudno sobie wyobrazić, co działoby się w Europie, gdyby w taki sposób traktowano np. mniejszość niemiecką. No cóż, ale to my przecież wygraliśmy wojnę, której 70. rocznicę zakończenia hucznie świętujemy. To my podobno liczymy się w Europie, gdzie nas doceniają. A tak à propos: czy wyciągnięcie urzędującego polskiego premiera z kraju dla wielokrotnie wyższych miesięcznych poborów jest aby na pewno nobilitacją Polski?
Sąd w Bośni i Hercegowinie przedłużył o dwa miesiące areszt dla Polaka, który w lipcu zbezcześcił sanktuarium w Medjugorje - poinformował we wtorek portal Klix. Wniosek w tej sprawie prokuratura uzasadniała ryzykiem ucieczki podejrzanego i powtórzenia przez niego przestępstwa.
Bartłomiej K. został zatrzymany w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstw polegających na uszkodzeniu lub zniszczeniu obiektów sakralnych, podżeganiu do nienawiści lub nietolerancji na tle narodowościowym, rasowym i religijnym, a także sprowadzeniu zagrożenia powszechnego - przekazał sąd.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.